Newsletter z Nowej Zelandii


Tak jak większość osób zawsze uważałem, że Sauvignon Blanc z Marlborough z Nowej Zelandii najlepiej jest pić kiedy jest jeszcze młode, najlepiej w przeciągu roku od butelkowania, kiedy jest jeszcze ziołowe, żwawe i trochę przekorne.

Jednak po degustacji w zeszłym tygodniu kilku starszych Sauvignon Blanc wraz z Ivanem Sutherland oraz Jamesem Healy w winnicy Dog Point w samym sercu Marlborough, widzę że jest możliwe leżakowanie niektórych Sauvignon Blanc i że trochę cierpliwości może się bardzo odwdzięczyć.


Ivan i James zanim założyli własną winnicę około dziesięć lat temu, pracowali w winnicy Cloudy Bay . Poczęstowali mnie dopiero co wypuszczonym rocznikiem 2010, by spróbować równolegle z rocznikiem 2006 Sauvignon Blanc.


Świeże i zaczepne bezpośrednie posmaki rocznika 2010 były takie jak się spodziewałem i właśnie tego szukałbym w schłodzonej lampce podanej na Twoim czy moim tarasie, podczas polskiego lata. Paleta lub dwie rocznika 2010 już jest zapakowana i gotowa do wysyłki, więc nie zabraknie nam wina z nastaniem cieplejszej pogody.


Natomiast rocznik 2006 Dog Point Sauvignon Blanc to coś zupełnie innego. Pierwotnie był to dobry rocznik i pięć lat temu smakowałby podobnie do 2010 obecnie. Leżakowanie w butelce nadało mu okrąglejszego charakteru, mniej zadziornych posmaków i struktury, której nie znajdzie się w roczniku 2010. Po wąchaniu i zawirowaniu winem w lampce kilka razy a potem w ustach, widziałem siebie podającego go podczas wykwintnej kolacji i wychwalającego zalety leżakowania dobrego Sauvignon Blanc.


Później tego samego dnia lecąc helikopterem z Wairau Valley do pobliskiej Awatare Valley, drugiego, największego regionu winiarskiego w Nowej Zelandii jeżeli chodzi o nasadzenia, zapytałem mistrza winiarskiego Jules Taylor o czas leżakowania w butelce dla Sauvignon Blanc.


Pomiędzy podawaniem lunchu oraz próbą zatrzymania namiotu przed porwaniem przez silny wiatr, Jules stwierdził że prawdopodobnie jest jakieś pole do działania, gdy pozwoli się mu posiedzieć cichutko w butelce drugiego i trzeciego roku, a dopiero potem zacząć je pić.


Leżakowanie w butelce to bardzo interesujący temat w Nowej Zelandii,która ma bardzo krótką historię jako poważny producent wina ale jest to wyjątkowo ważny temat, gdy chodzi o wina wytwarzane z gron takich jak Chardonnay czy Pinot Noir.


Wiemy, że Chardonnay bardzo dobrze leżakuje i posiadamy Kumeu River Chardonnay w Kania Lodge prawie sprzed całej dekady, które pije się teraz wyśmienicie. Ale Pinot Noir z Nowej Zelandii przeważnie jest młode i jednowymiarowe (dużo wspaniałego owocu, ale nie za dużo złożoności) więc byłem bardzo zadowolony, gdy mogłem porównać Dog Point rocznik 2009 Pinot z rocznikiem 2006.

Rocznik 2006 bardzo ładnie się rozwinął, był mięsisty i bardziej ziemisty, niż owocowy i bezpośredni rocznik 2009. Kombinacja starszych winorośli (większość NZ Pinot pochodzi z relatywnie młodych winorośli) i więcej czasu spędzonego w butelce, może stworzyć całkiem interesujące,w odróżnieniu od sympatycznych młodszych Pinot Noir.

A dlaczego by nie , Sauvignon Blanc także.


Pozdrowienia z Marlborough z Nowej Zelandii

John Borrell

Starsze newslettery